Przejdź do treści

Grzeczne z konieczności, chore ze złości. Dlaczego tak wiele kobiet cierpi na choroby autoimmunologiczne?

zmartwiona, zapłakana kobieta wykonuje gest ręką przed obiektywem kamery - Hello Zdrowie
Dlaczego tak wiele kobiet cierpi na choroby autoimmunologiczne / Fot. Beniamin Sinca - Unsplash
Podoba Ci
się ten artykuł?

Co łączy toczeń, RZS, Hashimoto i chorobę Leśniowskiego-Crohna? Pozornie nic. Coraz więcej badań wskazuje jednak, że obok wielu odrębnych powodów wspólnym mianownikiem może być tłumiona złość. Jednocześnie dowodzą one, że problem dotyczy prawie wyłącznie kobiet. Naukowcy łączą to nie tylko z genami czy działaniem hormonów, ale przede wszystkim z wzorcami kulturowymi, które narzucają kobietom tłumienie emocji.

O tym, że tłumiony gniew może mieć związek z chorowaniem, zaczęto mówić w latach 80. ub. wieku. Dana Crowley Jack, 80-letnia obecnie amerykańska psycholożka, w toku badań prowadzonych w różnych rejonach świata doszła do wniosku, że kobiety, które tłumiły swoje uczucia, koncentrując wysiłki na zadowalaniu innych i przemilczaniu własnych emocji, o wiele częściej były narażone na depresję i inne problemy psychiczne.

Obserwacje te, opisane w kilku tłumaczonych na wiele języków książkach, dały początek kolejnym badaniom, które potwierdzają, że tłumienie emocji i złości u kobiet wpływa nie tylko na ich stan psychiczny, ale także na zdrowie fizyczne. Trudno się więc dziwić, że w ostatnich latach prężnie rozwija się psychoneuroimmunologia – nauka o związkach między psychiką, układem nerwowym i immunologicznym.

Autoimmunologia atakuje kobiety

Medycyna zna ponad 80 różnych chorób autoimmunologicznych. U podłoża wszystkich stoi nieprawidłowe funkcjonowanie układu immunologicznego.

Mówiąc w największym skrócie, mechanizm działania chorób autoimmunologicznych polega na tym, że nasz organizm rozpoznaje swoje własne komórki jako obce i dąży do ich zniszczenia. W tym celu zaczyna produkować przeciwciała, wywołując stan zapalny. Z mojego doświadczenia wynika, że najczęstszą chorobą jest autoimmunologiczne zapalenie tarczycy, głównie Hashimoto. Kobiety częściej przychodzą także z chorobami z rodzaju tocznia i innymi uogólnionymi, trudno zdefiniowanymi stanami zapalnymi tkanki łącznej. Sporo przypadków dotyczy reumatoidalnego zapalenia stawów, ale choroba ta występuje i u kobiet, i u mężczyzn” – mówi dr Katarzyna Bukol-Krawczyk, internistka z Grupy LUX MED.

Według statystyk, na choroby autoimmunologiczne cierpi na świecie od 5 do 10 proc. populacji, czyli średnio co 12. osoba. Aż 80 proc. chorych stanowią kobiety. Jesteśmy bardziej narażone na cierpienie z powodu przewlekłego bólu, bezsenności, fibromialgii, zespołu jelita drażliwego, migren, RZS, Hashimoto, łuszczycy, cukrzycy typu 1 czy migren.

Badań, które to potwierdzają, dynamicznie przybywa. W 2022 roku badacze z Uniwersytetu w Pittsburgu odkryli, że kobiety, które zdecydowanie zgadzały się ze stwierdzeniami takimi, jak: „Rzadko wyrażam swój gniew wobec osób bliskich”, były o 70 proc. bardziej narażone na miażdżycę tętnic szyjnych i układu sercowo-naczyniowego związaną z wyższym ryzykiem zawału serca. Inne badania powiązały tłumienie emocji i złości m.in. z zespołem jelita drażliwego, zespołem przewlekłego zmęczenia i rakiem u kobiet. Dowiedziono też, przez 10 lat badając populację w Framingham w amerykańskim stanie Massachusetts, że kobiety, które tłumiły swoje uczucia w czasie kłótni, były cztery razy bardziej narażone na śmierć niż te, które dawały upust swoim emocjom.

Rola społeczna przypisana do płci

Tak dużych różnic między płciami nie da się wytłumaczyć tylko genetyką i hormonami. Ważną rolę ogrywają także czynniki społeczne. Jak tłumaczą socjologowie, nasza kultura nagradza kobiety za uległość, grzeczność i pilnowanie emocji, bo taka jest przypisana do ich płci rola społeczna.

Już dziewczynkom tłumaczy się, że muszą być grzeczne, że wielu rzeczy im „nie wypada”. Od młodych kobiet oczekuje się panowania nad emocjami, a od żon i matek – poświęcenia dla dzieci i rodziny. Narzucony kobietom gorset społecznych oczekiwań sprawia, że dzieje się to kosztem ich zdrowia i lekceważenia własnych potrzeb. Tymczasem gniew, powszechnie uważany za emocję męską, jest czymś, czego doświadczamy wszyscy i powinniśmy umieć go wyrażać bez szkody dla siebie.

Kobiety funkcjonują w wielu toksycznych relacjach i bardzo często swoje emocje trzymają głęboko w sobie. Nie mówią, co czują, często robią coś dla świętego spokoju, nie walczą o siebie, nie odzywają w swojej obronie, a potem żyją w smutku i żalu. Zawsze mówię pacjentkom, że jedne mają szczęście, że umieją rzucać talerzami, a inne będzie bolał brzuch albo będą chorować – podkreśla dr Bukol-Krawczyk.

Gabor Mate, kanadyjski lekarz i autor bestsellerowej książki „The Myth of Normal”, wskazuje cztery cechy, które łączą znane mu kobiece przypadki zapadania na choroby autoimmunologiczne: „Znałem te kobiety, zanim się rozchorowały, znam też ich rodziny i pochodzenie. Widzę cztery cechy, które je łączą. Po pierwsze: mają one tendencję do przedkładania emocjonalnych potrzeb innych ludzi ponad swoje własne. Po drugie: identyfikują się z zasadami, obowiązkami, rolami i odpowiedzialnością zamiast z własnymi potrzebami. Po trzecie: te osoby były 'bardzo miłe’, co oznaczało, że tłumiły zdrowy gniew. Zdrowy gniew jest mechanizmem obronnym, który wyznacza granice. 'Bycie miłym’ oznacza rezygnację z tego mechanizmu. Po czwarte: osoby te wierzyły, że są odpowiedzialne za to, jak czują się inni ludzie. Miały przekonanie, że nigdy nikogo nie zawiodą. Te przekonania prowadzą do tego, że nie mówisz NIE wymaganiom świata i że nieustannie bierzesz na siebie rzeczy, stres i problemy innych ludzi” – mówił Gabor Mate w podkaście Mel Robins.

Za wysoka poprzeczka, nierealne oczekiwania

Kobiety chorują częściej, bo stawiają sobie zbyt wysokie cele. Musimy być idealne i na każdym polu – zawodowym, domowym, matczynym, kochankowym, wyglądowym – stawiamy sobie poprzeczki bardzo wysoko. Obciążenie okazuje się zbyt duże, a wtedy stresem może stać się wszystko, nawet proste, codzienne czynności. Kobiety robią to sobie same. Proszę zaważyć, że mężczyźni zrobią coś, jeśli powie im się, żeby zrobili; inaczej zazwyczaj nie zrobią, nie domyślą się. Kobiety zrobią zawsze, czy im się powie, czy nie powie. Trzeba nauczyć się delegowania obowiązków i nazywania swoich potrzeb. Trzeba też nauczyć się mówić o tym, co czujemy” – dodaje nasza ekspertka.

Gdzie mieszkają emocje?

„To nie emocje same w sobie są szkodliwe, to sposób, w jaki na nie reagujemy” – mówi, cytowana przez YahooNews, dr Sula Windgassen, psycholożka zdrowia. Jej zdaniem, zdrowie to nie tylko biologia, ale także czynniki społeczne, środowiskowe i psychologiczne, dlatego zajmując się zdrowiem lub chorobą, powinniśmy rozważać te aspekty razem.

Z medycznego punktu widzenia stres to nie jest tylko stan, kiedy ktoś nas zdenerwuje, ale każda reakcja organizmu na bodziec zewnętrzny. Stres może być krótkotrwały i wtedy niczym nam nie zagraża, a nawet bywa korzystny, bo sprzyja działaniu. Jest jednak masa innych czynników, które z medycznego punktu widzenia mogą być stresem przewlekłym. To na przykład stan zapalny organizmu, choroba nowotworowa, przewlekająca się infekcja. Nawet nieprawidłowe, śmieciowe jedzenie może wywoływać w naszym organizmie reakcje immunologiczne i to także będziemy nazywali przewlekłym stresem – wyjaśnia dr Katarzyna Bukol-Krawczyk.

U kobiet cierpiących na zaburzenia psychosomatyczne z powodu tłumienia emocji najwięcej złego robią: złość, strach, lęk, wstyd i smutek. Nie ma dnia, by życie nie przyniosło nam konfrontacji z którąś z tych emocji, jednak pozostawanie pod ich wpływem przez długi czas bez przerwy może mieć degradujący wpływ na psychikę i ciało.

Najwięcej badań dotyczących wpływu stresu na organizm dotyczy stresu psychicznego. Każda z nas doświadczyła pewnie sytuacji, kiedy przez pewien czas była w przewlekłym stresie, a kiedy on minął, nagle okazywało się, że spadła nam odporność i pojawiła się choroba. Mechanizm powstania takiej sytuacji może być dwojaki. Jeden ma podłoże nerwowe i polega na pobudzeniu przysadki mózgowej, która pod wpływem stresu powoduje spadek poziomu limfocytów i białek odpornościowych w organizmie. Drugi mechanizm z kolei polega na tym, że przewlekły stres powoduje zaburzenia w hormonach. W organizmie wydzielają się cytokiny, zaczyna to oddziaływać na układ podwzgórze – przysadka – nadnercza i wydziela się nadmierna ilość kortyzolu. Powoduje to gorszą odpowiedź immunologiczną, a nasze przeciwciała nie będą działały prawidłowo. Tak powstaje błędne koło” – dodaje dr Bukol-Krawczyk.

Joanna Godecka / Damian Deja

Porozmawiajmy o gniewie

Gniew, jako element walki, ucieczki lub zamrożenia, wywołuje okoliczności, które mobilizują nadnercza do produkcji kortyzolu i adrenaliny, czyli hormonów stresu. Pod ich wpływem nasz organizm zaczyna działać w myśl zasady: „uciekaj albo walcz” – spina się, wyostrza uwagę, podnosi ciśnienie krwi i zwiększa tętno. Przygotowuje to go do działania w nowych, nieprzewidywalnych warunkach. To instynkt, który pozostał nam z czasów polowań i walk plemiennych.

Długotrwałe funkcjonowanie pod wpływem hormonów stresu może jednak wywołać wiele degradujących organizm skutków. Amerykańscy naukowcy przeanalizowali badania obejmujące 4 tysiące uczestników z kilkudziesięciu ośrodków i upewnili się, że ryzyko zawału w ciągu dwóch godzin od wybuchu gniewu było dwukrotnie wyższe. Osoby o wyższym poziomie gniewu są bardziej narażone na chorobę wieńcową i zagrożone śmiercią z jej powodu.

Nie przerwiemy błędnego koła, jeśli nie rozpoznamy bodźca, który wywołuje u nas stres. Jeżeli pochodzi on ze sfery psychicznej, trzeba poświęcić dużo czasu, by dotrzeć do źródła problemu, który może być nawet w bardzo odległej przeszłości, na przykład w relacjach rodzinno-dziecięcych, które wyparliśmy, a które przez całe lata generują przewlekły stan zapalny” – mówi nasza ekspertka.

Gniew może negatywnie wpływać na trawienie i utrudniać pracę jelit. Wiele osób pod jego wpływem dostaje biegunki i bólu brzucha, a nawet chorób autoimmunologicznych jelit. Złość obciąża też nasze zdrowie psychiczne i zaostrza objawy lęku czy depresji. Dodatkowo osłabia naszą koncentrację i utrudnia logikę działania. Gniew może także zaburzać sen, odbija się na naszym wyglądzie, nasila choroby, takie jak egzema czy łuszczyca, upośledza proces odnowy komórek i gojenie się ran.

Paulina Danielak / archiwum prywatne

Przestać tłumić emocje

Nie ma wątpliwości, że nie da się całkowicie wyeliminować negatywnych emocji ani zmienić ich w pozytywne. Można jednak pracować nad tym, by patrzeć na nie inaczej.

Warto pamiętać, że jeśli choroba autoimmunologiczna jest już jawna, mamy na przykład aktywny toczeń, który uszkodził różne narządy, albo zapalenie tarczycy, które doprowadziło do niedoczynności, to te stany są już nieodwracalne. Nie wyleczymy tych chorób psychoterapią, ale komfort życia będzie lepszy i może unikniemy innych procesów autoimmunologicznych” – mówi dr Bukol-Krawczyk.

Najwyższa też pora, by przestać tłumić emocje. Wstyd, złość, lęk, strach i smutek, choć to niewątpliwie emocje trudne, to jednak stanowią o naszej wrażliwości i konstrukcji psychicznej. Nauka konstruktywnego mówienia o tym, co nas boli i uwiera to jedyna droga do uzdrowienia i zyskania równowagi. No i najważniejsze – czas przestać być miłą i grzeczną.

 

Źródło: Huffingtonpost, yahoo.com, tiktok.com/@melrobbins

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Powiązane tematy:

i
Treści zawarte w serwisie mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią porady lekarskiej. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.
Podoba Ci
się ten artykuł?