„To nie COVID-19 i PIMS są dla nas wyzwaniem, tylko wirus RSV”. Lekarze mówią o oddziałach, które pękają w szwach
W wielu oddziałach pediatrycznych w całej Polsce kończą się wolne miejsca. 80 proc. hospitalizacji wynika z powodu gwałtownego wzrostu liczby zachorowań wywołanych przez wirusa RSV. Może być szczególnie groźny dla niemowląt. „Nadrabiamy to, że dzieci nie chorowały w czasie pandemii” – mówi dr Katarzyna Przybyszewska ze szpitala im św. Ludwika w Krakowie.
Wirus RSV: na oddziałach pediatrycznych zaczyna brakować łóżek
„Od kilku dni brakuje miejsc. Generalnie każdy nasz dyżur to jest walka o miejsce dla pacjentów, którzy tej hospitalizacji absolutnie wymagają” – informowała w rozmowie z RMF 24 dr Katarzyna Hrnčiar ze szpitala dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu.
Sytuacja wygląda podobnie w wielu oddziałach pediatrycznych, nie tylko w Krakowie, ale również innych miastach w całym kraju m.in. Warszawie, Bielsku-Białej, Jastrzębiu-Zdroju.
„Jest bardzo dużo infekcji w żłobkach, przedszkolach. Nigdy nie mieliśmy w tym okresie pacjentów z RSV, a teraz jest ich mnóstwo. Oddział zapełniają nam dzieci z RSV, w innych szpitalach jest podobnie” – mówiła w TVN24 dr Magdalena Okarska-Napierała z Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
W Polsce sezon zwiększonej zachorowalności wywołanej wirusem RSV trwa od października do kwietnia. Inaczej jest w tym roku – zaczął być aktywny już na początku sierpnia. Bardzo gwałtowny wzrost zakażeń polscy lekarze obserwują jednak w ostatnich tygodniach.
Adam Czerwiński z Instytutu „Centrum Zdrowia Matki Polki” w Łodzi stwierdził, że niemały w tym udział miała pandemia.
„Dzieci po prostu nie chodziły do przedszkoli, nie chodziły do szkół, wszyscy nosili maseczki, w związku z tym zachorowań u dzieci było mniej. Teraz dzieci wróciły w te miejsca, zachorowań jest więcej i oddziały pękają w szwach” – stwierdził w rozmowie z RMF 24.
Pediatra Tomasz Szatkowski z oddziału dziecięcego szpitala w Gorzowie Wielkopolskim w rozmowie z TVN24 poinformował, że „przed covidem te infekcje były, ale nie były w takim stanie jak teraz”. „W ubiegłym tygodniu mieliśmy 40 dzieci na oddziale 25 łóżkowym, z czego trzy czwarte oddziału było zajęte przez dzieci zakażone wirusem RSV„ – przekazał.
Szczególnie niebezpieczny dla wcześniaków
Wirus RSV atakujący drogi oddechowe jest szczególnie groźny dla wcześniaków. Może prowadzić do infekcji o ciężkim przebiegu, których leczenie musi odbywać się w szpitalu na oddziale intensywnej terapii noworodka. Wszystko przez niewykształcony w pełni układ oddechowy i niedojrzały jeszcze układ odpornościowy. W momencie narodzin wcześniaki są 10-krotnie bardziej narażone na zakażenia dolnych dróg oddechowych niż dzieci urodzone w terminie.
Wirus RSV w przypadku starszych dzieci i dorosłych przypomina niegroźne przeziębienie, ale dla niemowląt – zwłaszcza wcześniaków – może być szczególnie niebezpieczny. U wcześniaków infekcje wywołane wirusem mogą prowadzić do ciężkich zaburzeń oddychania, konieczności zastosowania wentylacji sztucznej z użyciem respiratora, a w konsekwencji nawet do niedotlenienia. Przy cięższym przebiegu choroby wirus może spowodować powikłania tj. zapalenie ucha środkowego, zapalenie oskrzelików, zapalenie płuc, a w skrajnych przypadkach także zapalenie mięśnia sercowego.
Apel do rodziców
Lekarze apelują do rodziców o wzmożoną czujność i uważną obserwację niepokojących objawów. Jakich symptomów nie powinni bagatelizować?
„Jeżeli widzimy, że dziecko z dużym wysiłkiem wciąga powietrze, przestrzenie międzyżebrowe wyraźnie się zagłębiają w czasie oddechu, dziecko rusza przy oddychaniu skrzydełkami nosa, to znaczy, że jest źle – wyjaśnił w rozmowie z TVN24 dr hab. Ernest Kuchar, specjalista chorób zakaźnych z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
I dodał, że „najprostszym parametrem, który świadczy o duszności u dziecka jest liczba oddechów na minutę”. Jeżeli przekracza 60 – to sygnał, że powinniśmy pilnie zgłosić się z dzieckiem do szpitala. „Jasno powiem, że ani leki przeciwgorączkowe ani antybiotyki w najmniejszym stopniu na duszność nie pomogą. To jest wirus, na którego lekarstwa po prostu nie mamy” – podkreślił dr hab. Kuchar.
Ponieważ nie ma szczepionki przeciwko wirusowi RSV, najskuteczniejszą metodą zabezpieczenia przed zakażeniem jest podanie immunoprofilaktyki. W Polsce immunizacja, czyli podawanie gotowych przeciwciał dzieciom, które kwalifikują się do programu profilaktyki zakażeń RSV, rozpoczęła się w tym roku 8 października.
„Apeluję do wszystkich rodziców wcześniaków, aby teraz nie zwlekać z podaniem dzieciom pierwszej dawki immunoprofilaktyki. Nie czekajmy z tym do końca października, bo wirus RS jest bardzo groźny dla wcześniaków i warto zabezpieczyć przed nim dziecko jak najszybciej” – podkreślała prof. Ewa Helwich, konsultant krajowa w dziedzinie neonatologii.
Z uwagi na to, że wirus RSV rozprzestrzenia się drogą kropelkową, np. przez kaszel lub kichanie oraz przez bezpośredni kontakt, czyli np. dotykanie powierzchni skażonych wirusem, lekarze apelują, by pozostawić dzieci w domu, jak tylko wystąpią pierwsze objawy infekcji. Czas od zakażenia do wystąpienia pierwszych objawów trwa około pięciu dni.
„Jeśli rodzice widzą objawy infekcji dróg oddechowych – to może być RSV albo inny wirus, bo wirusów jest bardzo dużo – powinni po prostu pozostawić dziecko w domu, nie zaprowadzać go do szkoły. Nieraz, nie ukrywajmy, dzieci z katarem i kaszlem chodziły do szkoły, ale to nie był okres pandemii” – zaznacza profesor Terasa Jackowska w rozmowie z RMF 24.
Polecamy
Coraz więcej przypadków „chodzącego zapalenia płuc” wśród dzieci. Pediatra: „Łatwo przegapić początek choroby”
Colin Farrell zebrał 2,5 mln zł dla cierpiących na rzadką i nieuleczalną chorobę. Sam pobiegnie w charytatywnym maratonie
Zarabiali na noworodkach. 12 dzieci zmarło. Te, które przeżyły, mają poważne problemy zdrowotne
Pani Anna miała zakrzep, a leczyli ją na zapalenie płuc. Pacjentka zmarła, lekarze staną przed sądem
się ten artykuł?